Przekleństwo spada na przeklinającego
„Przekleństwo spada na przeklinającego.”
Margaret Mitchell
Przekleństwa to wyrazy, związki frazeologiczne, których używamy w sytuacjach wywołujących w nas silne emocje. Możemy nimi wyrazić zachwyt (diabelnie piękne) zdziwienie (Jasna cholera! Co to?) czy też złość (Do diaska!). Nie niosą one żadnej wartości merytorycznej, ich treść jest nieważna. Za pomocą odpowiedniej intonacji można przedstawić wiele stanów emocjonalnych, zupełnie od siebie różnych jednym, tym samym wyrazem.
Wulgaryzmy są na tyle uniwersalne, że można używać ich w dowolnym miejscu w zdaniu np. “Cholera, jakie to piękne”, “Jakie to, cholera, piękne”, “jakie to piękne, cholera”. Dzięki temu stają się one coraz powszechniejsze, a nowsze wulgaryzmy wypierają przymiotniki, przysłówki stając się niezbędnym elementem mowy wielu młodych ludzi. Zubażają oni język polski, kalecząc go i okradając z tak pięknej cechy, jaką jest bogactwo leksykalne. Prowadzą one do tego, że wielu młodych ludzi używa na co dzień 3 słów, jednego na “k”, jednego na “ch” i jednego na “zaj”, którymi oddają wszystkie swe stany emocjonalne, opisują otaczający świat, prowadzą konwersacje. Jest to pierwszy krok do zamiany pięknego i bogatego języka Polskiego w nowomowę, której słownik zmieści się w 16 kartkowym zeszycie.






