Pierwszy Blogger Rzeczypospolitej
Iluż to językowych purystów nie bije w dzwony, nie trąbi na alarm widząc blogi. Kolorowe, internetowe pamiętniki, w których autorzy starają się zwrócić na siebie uwagę, przez używanie najnowszych wyrazów, najbardziej 'trendi' sformułowań, szyków zdań, pisowni. Wydawać by się mogło, że jest to zjawisko nowe, którego powstanie zawdzięczamy rozwojowi Internetu. A jednak nic bardziej mylnego!
Czy Jan III Sobieski pisując do Marysieńki nie chciał być trendi? Czy poprzez używanie makaronizmów nie chciał zwrócić uwagi na swoje obycie w świecie? Był on pierwszym bloggerem. Pierwszym autorem, który pisząc 'niby dla siebie' wiedział, że jego zapiski odczytywać będzie nie tylko urocza adresatka listów, ale i tłum historyków i uczniów. Dlatego starał się błyszczeć, kreował się na Włocha. Gdy było trzeba, podkreślał swe zasługi, a chował w kąt porażki. Budował swój wizerunek tak, jak wielu użytkowników Internetu, którzy tworzą swoje drugie 'ja' w wirtualnej rzeczywistości. Czy można ich przez to potępiać? Czy to, że używają sformułowań, które akurat są w modzie, że nie chcą odstawać od tłumu innych trendi blogerów jest godne nagany? Otóż nie., nie warto ich ganić. Warto natomiast zwrócić uwagę na mały, malutki szczegół, który odróżnia Sobieskiego od dzisiejszego blogera. Ten pierwszy używając makaronizmów był wyjątkowy. To go odróżniało. Wybijał się tym. I słusznie, osiągnął swój cel, został zapamiętany, wyróżnił się z pocztu królów polskich, jako Ten Obyty W Świecie. A nasz bloger? Jego dziwaczny sTyL, jego brak ogonkow, jego udziwnienia i zdrobnionka są takie same, jak u wszystkich innych piszących inaczej. Jego dążenie do bycia trendi wcale trendi nie jest. Dlatego warto byłoby zwrócić im uwagę, iż rzadkością są obecnie blogi internetowe prowadzone przez młode osoby posługujące się piękną polszczyzną, dumne ze swego języka i znające jego arkana. Tym samym chciałbym rozpocząć nowy trend.
Piszmy poprawnie, bądźmy wyjątkowi!
Bo uwierzcie mi, POLSZCZYZNA TEŻ JEST TRENDI!






