Język pędzi jak młody wiatr i nie ma czasu na… dokładność.
Życie we współczesnym świecie toczy się coraz szybciej. Zwykły, zabiegany, zapracowany człowiek stara się być tylko komunikatywnym - nie przywiązując dużej wagi do tego w jaki sposób mówi, czy pisze. Możemy odczuć, że wszystko przyspiesza – w jak najkrótszej rozmowie staramy się przekazać odbiorcy jak najwięcej treści. Ważne staje się co, a nie jak mówimy – dlatego sposób mówienia staje się bardziej niedbały i niepoprawny.
W Internecie powszechnym staje się fakt pomijania polskich znaków diakrytycznych. Jest on ogólnie akceptowany przez użytkowników komputerów, ponieważ pominięcie „ogonków” nie powoduje zmniejszenia komunikatywności tekstu. Warto zauważyć, że w wyszukiwarkach polskie znaki również są pomijane. Na przykład wpisując „bledy” otrzymujemy wykaz adresów internetowych, o „błędach”. Wyżej jest natomiast napisane; „ czy chodziło Ci o słowo: błędy?”. Takie ułatwianie życia oraz przyspieszaniem czasu wyszukiwania skłania ludzi do lenistwa i zaniedbywania języka polskiego. W konsekwencji może to doprowadzić do zanikania polskich znaków, gdyż i tak wszyscy będą wiedzieli o jakim wyrazie mowa. Język kształtowany przez współczesnych Polaków dąży do maksymalnego uproszczenia. Giną słowa, znaki diakrytyczne, poprawne zwroty, wiele wyrazów ulega skróceniu, a wiele uDzIwNiEnIu.
Dlatego realna staje się forma „KaLi MiEć kRoWa, KrOwA lUbIć KAlI” jako poprawna w naszym języku.






