Importując buble

Czy czytając kobiece, a przede wszystkim młodzieżowe czasopisma zastanawiamy się nad poprawnością zapisu artykułów? Czy język oraz treść nie wydaje wam dziwny, podobny do angielskiego?

W czasopismach skierowanych do młodych ludzi, przepełnionych modą, poradami różnej maści, styl pisania przypomina bardziej zapis mowy potocznej. Tego typu czasopisma importują nowe słowa, zapożyczając je z angielskiego. Właśnie przez to dookoła wszystko musi być trendy, dżampreza zajedwabista, a Ty wylansowany. W efekcie, odbiorcy przyswajają nowe słowa, wypierając nimi polskie zwroty, wyrażenia. Dla laika artykuły tam zamieszczane są kompletnie niezrozumiałe, jak gdyby napisane były w innym, zupełnie obcym języku.

Artykuł z Popcorn`u
młodzieżowa gazeta "Popcorn"

W brukowcach, czyli gazetach zamieszczających plotki i sensacje z życia gwiazd informacja jest zrozumiała dla czytelnika, gdyż nie zawiera słownictwa trudnego, wyszukanego. Przeczytanie artykułu sprawia niezmierną łatwość, a zarazem zadowolenie ze zrozumienia treści i braku potrzeby poszukiwania wyrazów w „Słowniku wyrazów obcych”. Informacje w czasopismach są przekazywane bez ubarwień językowych, zapis tekstu jest maksymalnie skracany, pojedyncze słowa również, na przykład wyraz „informacja” zostaje zapisywany jako „info”. Poprzez skracanie oraz stosowanie prostszego słownictwa w brukowcach, zasób słów czytelników staje się coraz węższy, aż w końcu może ograniczać się wyłącznie do kilkuset i nie ulegać rozwojowi.

Czytanie brukowców pozornie uświadamia nas, o używaniu stosownego, poprawnego oraz czasem wyszukanego słownictwa. Jednak tak nie jest. Język jest w nich ośmieszany, zatruwany zapożyczeniami. Być może warto od czasu do czasu sięgnąć po wartościowszą literaturę?