Dyslektycy – wybije wasza godzina!

Posiadanie zaświadczenia o dysleksji jest, nie obrażając nikogo, bardzo wygodne. Niektórzy jego posiadacze czują się zwolnieni z przestrzegania reguł językowych. Przecież mam dysleksję! – powie ktoś – To jak choroba…

W wypadku niektórych osób, z którymi się spotkałem, dysleksja oznaczała lenistwo. Zaświadczenie o tej dysfunkcji to nie żaden wyrok! Czasami, przy odrobinie nakładu pracy, udaje się poprawić swoje umiejętności, nawet językowe. Rzeczywiście dysleksja to jest choroba, ale ona toczy nasz język, a nie nas! Polszczyzna sama się niestety nie obroni, sami musimy o nią dbać. Czasami wystarczy tylko sięgnąć po odpowiedni słownik…

Za dwadzieścia lat: